Wierzył, że na początku każdego działania jest słowo, że słowa o nienawiści prowadzą do nienawiści, o przemocy – do przemocy,o śmierci – do śmierci. Każda znana ludzkości masakra zaczynała się od gadania.

Zygmunt Miłoszewski – Ziarno prawdy

WPIS KIEROWANY DO OSÓB PEŁNOLETNICH Z UWAGI NA CIĘŻAR SŁÓW AUTORA!

Przyznaj sam przed sobą, albo sama przed sobą, ile razy to idąc ulicą widziałaś sytuację w której nawet osoba bezdomna była zaczepiana przez kogoś, albo przez grupkę, była obrażana, poniżana tylko dlatego, że jest bezdomna, a Ty postanowiłaś się nie mieszać, bo tak było lepiej… A co jeśli to Ty byłbyś na miejscu bezdomnego? I to właśnie Tobie byłaby potrzebna pomoc, ale nikt by Ci nie pomógł. Pewnie miałbyś pretensje do całego świata i otoczenia za jego „znieczulicę” wobec Ciebie, ale niestety, jak pokazują badania, im jest więcej osób wokół siebie, tym bardziej stajemy się anonimowi i utożsamiamy z myślą „A może ktoś inny mu pomoże, przecież nie będę się mieszał …”. I gdy w ten oto sposób pomyślą wszyscy, nie pomoże takiej osobie nikt. Dlatego w tym wpisie chciałbym zwrócić uwagę na przemoc otaczającą nas, szczególnie po reportażu jaki zobaczyłem w TV dot. 14 letniej dziewczyny, która była bita przez swoje koleżanki w brutalny sposób i padł komentarz niewybredny, zachęcający wręcz do tego aby dziewczyny pastwiące się w trójkę nad jedną były bardziej brutalne. To zamiast zareagować i wbrew wszystkiemu odepchnąć tamte dziewczyny od niej i stanąć w obronie tak długo aż sytuacja zostanie opanowana przez osoby trzecie, to jeszcze zachęca się oprawców do pastwienia się? Jak daleko jesteśmy w stanie zabrnąć w naszym okrucieństwie. Jak bardzo jeszcze wiele cierpienia musi być na świecie abyśmy w końcu zrozumieli, że nie można tak żyć, że życie to nie jest wyścig szczurów i po trupach do celu, że nienawiść jest tak naprawdę jedynym rozwiązaniem na przetrwanie w tym świecie, a bycie „dobrym” nie jest chwilową modą, ani łechtaniem sobie ego, a działaniem nawet drobnym! Ten świat jest pełny nienawiści, tam gdzie wyznawca wiary siedzi w pierwszym szeregu tam pośród niego siedzą i inni „czyści” w oczach społeczeństwa, a z zbrodniami straszniejszymi niż człowiek w stanie jest pojąć nawet umysłem. Tam gdzie Bóg odszedł, bo stracił wiarę, tam stanął człowiek mówiąc „W imię Boga” zabijając niewinnych ludzi co powinno zostać potępione, bo walka w imię wiary jest czystym złem.

Religia jest pełna przemocy, nielogiczna, nietolerancyjna, nierozerwalnie złączona z takimi pojęciami jak rasizm, ustrój plemienny czy bigoteria; zakorzeniona w ignorancji i wrogo nastawiona do wszelkich prób poznawczych, pogardliwa wobec kobiet i narzucana dzieciom. 

Christopher Eric Hitchens – Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa

Lecz zaszliśmy zdecydowanie za daleko z tematem, a chciałbym poruszyć temat nienawiści, którą możemy spotkać w około. Zwrócić uwagę szczególną abyśmy zaczęli reagować na nią, przeciwdziałać jej, nie bali się nawet ponieść szkody na rzecz innej osoby, bo rany czas wyleczy, a myśli, że mogliśmy pomóc, ale tego nie zrobiliśmy i to nasza wina, ponieważ komuś stała się krzywda, nie da się tak łatwo zapomnieć. A przemoc rodzi przemoc, choć to wydaje się suchym raptem kawałkiem, który znamy, jest najbliższe prawdy. Iskra przemocy potrafi rozpalić okrucieństwo o niebywałej skali, sięgnijmy do przykładu. Mamy tu typowego człowieka, prosty, nikomu nie zawadza, żyje swoim życiem szczęśliwy, ale trafia na osobę której nie potrafi się postawić i jest potępiany, obrażany, poniżany. Nie szuka pomocy, bo czuje jakby to było coś złego, jakby czuł się za słaby nawet prosić o pomoc, bo myśli, że i tak go nie zrozumie, nie pomoże. Potępiany i tak terroryzowany człowiek ma swoją cierpliwość jak każdy, a doprowadzony do skrajności może wybrać wiele dróg, ale cała przemoc na nim wykonana wróci z potężną nawiązką tj. albo taka osoba zabiłaby się, bo byłaby zbyt słaba, albo wybrała inną całkowicie drogę. Odebrałaby życie tym, którzy sprawiali jej cierpienie i innym niewinnym osobom, a potem czytamy/oglądamy, że normalny chłopak zabił kogoś i wszyscy rozkładają ręce, ponieważ nie wiedzą, że ten właśnie chłopak przeżywał dramat i choć wielu widziało, nikt nie zareagował, bo myśleli właśnie w ten sposób „A może ktoś inny mu pomoże…”. Nienawiść, przemoc, cierpienie. To wszystko zbiega się razem w jeden wielki obraz okrucieństwa, który maluje człowiek. Ktoś powie, że w naturze też występuje okrucieństwo i nie zaprzeczę, ale co odróżnia nas od zwierząt? Zwierzęta zabijają aby przeżyć, my zabijamy dla rozrywki, dla rzeczy materialnej czy nawet bez powodu, ot z kaprysu …

Hmm, czas uważam odrobinę powściągnąć się w swoich przemyśleniach, ponieważ niewątpliwie nawet pisząc, rękawy i obrazy sypią się mi same z rękawa. Dwa proste przykłady, które najszybciej przyszły mi namyśl – pierwsza i druga wojna światowa. Ile ludzi zginąć musiało w imię ambicji ludzkich, w imię „czegoś”, jak daleko musiała zostać pociągnięta ludzka tragedia i niedola, jak bardzo musieliśmy walczyć w imię „zasad”, ale co to wszystko napędzało? To proste, gdy po prostu przemysł zwalnia za bardzo, potrzebna jest wojna aby rozpędzić go znów i znów, ustanowić pewien porządek w liczbie ludności tego świata i aby znów ci, którzy tą zbrodnie wywołali, mogli być nazywani „bohaterami”… Każdy medal ma dwie strony, a wojna dwa oblicza, jednakże każde z nich, jest okrutne.

Teraz czas na podsumowanie, powiedzenie jednego zdania jasno i wyraźnie: „Przemoc rodzi przemoc, nieważne małą czy wielką, a żadna przemoc nie może być usprawiedliwiana w imię czegoś, bo to wciąż czysta przemoc.”

Zdjęcia wykorzystane w poście pochodzą z google grafika.